Home
Dziennik dziecka wojny
 
[Most Recent Entries] [Calendar View] [Friends]

Below are the 10 most recent journal entries recorded in luana731's LiveJournal:

    Tuesday, March 13th, 2007
    8:31 pm
    Na szybko
    Znalazłam ciekawy quiz:







    Why would you be executed in Nelson's Navy?




    Article 24. Try not to light the ship on fire. Seriously."Every person in the fleet, who shall unlawfully burn or set fire to any magazine or store of powder, or ship, boat, ketch, hoy or vessel, or tackle or furniture thereunto belonging, not then appertaining to an enemy, pirate, or rebel, being convicted of any such offence, by the sentence of a court martial, shall suffer death."
    Take this quiz!








    Quizilla |
    Join

    | Make A Quiz | More Quizzes | Grab Code



    Interesujący rezultat... Czyżbym była taką niszczycielką?

    Current Mood: crazy
    Current Music: szum wody za plecami
    Sunday, March 4th, 2007
    10:52 pm
    "Zawsze jest tak,...
    że z końcem jednego tornada, zaczyna się następna burza." Tak mógłby powiedzieć Olgierd (ten, co się na moim avatarze uśmiecha). Ale nie powie już, niestety. Wczoraj byłam b. b. b. wkurzona - spóźniłam się o sekundę z licytacją ślicznej bluzki na którą polowałam od tygodnia. Siedziałam przed komputerem z wypiekami na twarzy i drżącymi palcami wstukiwałam cenę - daleką od rozsądnej. I się spóźniłam. Well, jakoś to przeboleję. Ale przegrana aukcja zainspirowała mnie do zrobienia porządków w szafie. Z najwyższej półki wyciągnęłam parę rzeczy, które czekały (najczęściej ani razu nie założone) aż się do nich odchudzę. I voila! Wystawiłam dziś 4 całkiem fajne ciuszki, których nie mam zamiaru na siebie wciskać. Ciekawam rezultatów :) Czy będą się bili, tajak ja wczoraj o bluzkę? Fajno by było...

    A w kwestiach ogólnożyciowych dominuje nauka. Chemia, Biologia, Fizyka. Czasem szkoła, jakieś jedzenie lub sen. Zbliża mi się termin oddania krwi - mam nadzieje, że wybierzemy się z dziewczynami. Sama nie pójdę - jak znowu zemdleję?

    Wzięłam ostatnio udział w pewnym konkursie, ale nic nie będę mówić, żeby nie zapeszać. Jak już będzie po, to napiszę.

    Idę spać, gdyż jutro rano czeka mnie pobudka o pięknej godzinie - 5:25. Tak. Nie żartuję.

    Current Mood: creative
    Current Music: Kazik - W Polskę idziemy
    Tuesday, February 6th, 2007
    1:51 pm
    Krótko o długim...
    czasie mojej niebytności netowej. Otóż nie mam internetu i dziwnie mi bez tego. Ni gadać przez komin, ni być na bierząco z wydarzeniami na Ojczyźnie. Net to zuo, ale bez niego jest jeszcze źlej. Ale póki co jakoś szyję. A właściwie egzystuję fizyczno - biologiczno - chemicznie, z przerwami na sen, jedzenie, ewentualnie ukochany serial. Byle do matury, a potem to już będzie szycie. W weekend znowu wyruszam w podróż - kierunek: 3city, cel: spotkanie forumowe. Nie mogę się doczekać. Ale zanim to nastąpi czeka mnie orka na ugorze w postaci wkuwania optyki. Nie lubię tego! Niet! Niet! Niet! Już wolę mszaki, paprotniki i nasienne.
    Musze się pochwalić: drugi raz zostałam laureatką konkursu poetyckiego, im. Kaczmarskiego. Laureatką, tzn. że przynajmniej jeden z wysłanych przeze mnie wierszy został opublikowany w wydywananym przez nich konkursowym tomiku. To miłe, wiecie? W kwietniu będę jechała do Wawy...

    No, kończę. Siedzę u mojej Mutterchen w USC i blokuję komputer. Ale to aktualnie jedyne miejsce, gdzie mogę korzystać z netu... BTW, mama ma u siebie na kompie DVD. W pracy! Ciekawe, po co jej, jak nawet nie używa. A ja w domu nie mam! To nie fair!

    Piję: niebieskie chemiczne świństwo z witaminami

    Current Mood: happy
    Current Music: dzwoniący telefon + dyskusje urzędnicze
    Wednesday, December 27th, 2006
    9:03 pm
    Moja droga jest bez końca
    Ale w gruncie rzeczy, to ja ją lubię. Moją drogę i podróże w ogóle.
    Aktualnie znajduję się w stanie zawieszonym, pomiędzy pisaniem, pakownaiem się na wyjazd do towarzyszki do Gdyni, oglądaniem filmu na kompie i poszukiwaniem najróżniejszych rzeczy. Właśnie zaginęła mi krowa. Nie mogę jej odnaleźć dzwoniąc nań, bo wyłączyłam głos. Głupia jestem... Aha, powinnam jeszcze zrobić fizykę na sobotę. Ale to już jutro, w pociągu.
    Święta minęły mi w nie do końca miłej atmosferze. Rodzice mają ciekawy zwyczaj pożreć się na smiert' i życie kilka godzin przed kolacją wigilijną. Cudo, po prostu wyczyn na miarę wynalezienia hamburgera... Tylko mi już brakuje na to nerwów. Reszta rodziny taktownie nie ruszała tematu. W ramach prezentów dostałam w tym roku kosmetyki na bazie lotosu i ryżu (miły zapach) i gimnastiorkę (radziecka bluza mundurowa. śliczna. za duża niemnożko, ale śliczna). Przez resztę rodzinnej kolacji składałam helikopter i wyrzutnię rakietową z klocków - dla najmłodszego pokolenia.
    Jak wszystko pójdzie w/g planu, to jutro będę u towarzyszki, w piątek poganiam po Słupsku za butami na studniówkę, w sobotę znowu koHana fizyka, a Sylwestra spędzę u mojej kochanej blondee. Nie odezwałam się jeszcze do niej, durna baba (ja durna :) ). Muszę skończyć dla niej prezent... Wyszywam, ale co, to nie powiem, coby się przed czasem nie dowiedziała.
    Dobra, koniec z pisaniem, zabieram się za pakowanie A POTEM film. Potem, zrozumiałaś? I dobranoc, bo jutro, jak nic, czeka mnie pobudka przed 6 i zgon w pociągu (lub na stacji w Karwicach, czego bym nie chciała, bo prześpię pociąg).
    Ruszam w drogę! Nareszcie!

    Current Mood: busy
    Current Music: moja papuga
    Friday, December 15th, 2006
    8:30 pm
    To ludzka rzecz - okradać...
    Jak napisali kiedyś hakerzy na stronie TP S.A. Wkurzyłam się na nich, wściekłam jak jasna cholera i sklęłam od najgorszych. Czemu? Nie będę miała netu! tzn. będę miała, ale w mocno okrojonym wymiarze godzin (10 na tydzień). Muszę się rozstać z pakieten Non-Stop, gdyz dalsze jego utrzymanie będzie kosztować ok. 230 zł brutto za miesiąc, co jest ceną iście szaleńczą (niewiele więcej kosztuje moja stancja). Zła jestem... Jak ja teraz będę na Ojczyznę wchodzić? Gadać z towarzyszkami? Ech... Szycie jest wrednie... Ale nic to.

    A z wiadomości innych: skończyła mi babcia koszulę. Teraz tylko wyszyć ją pozostaje - ale to już robota na święta. Aktualnie głowę zaprząta mi fizyka - w poniedziałek czeka mnie sprawdzian... Czemu ja tak tego przedmiotu nie lubię? Powie mi ktoś? Bo ja sama nie znaju...

    Poza tym czekam na święta. W tym roku postanowiłam, że prezenty dla rodziny zrobię sama. (rezultat poprzedniego robienia prezentów - nadszarpniętę nerwy - bo się futerko nie chciało przykleić - i ubabrane klejem biurko i spodnie. ale w tym roku będzie lepiej, tak myślę).
    Przywiozłam sobie karabin do domu - od tygodnia mam wielką ochotę postrzelać, a na stancji mogę ćwiczyć tylko na sucho. Cokolwiek dziwnie spoglądają na ciebie ludzie, kiedy idziesz pod osłoną nocy, ubrana w wojskową kurtkę, z lufą wystającą z plecaka (nie mieści się pomimo złożenia kolby). Ciekawe dlaczego? Przecież ja niewinna... ;)

    Ku własnemu zdumieniu zauważyłam, iż zaczynam ewoluować w kierunku kobiety. Dziś pozwoliłam się koleżance z klasy obciąć, według jej własnego pomysłu. I, szczerze mówiąc, wyglądam całkiem nieźle, pomimo jej twierdzeń, iż wyszło krzywo. I tak się szycie moje toczy...

    obecna herbata: rosyjska karawana (mocna jak diabli)

    Current Mood: calm
    Current Music: Red Army Choir - Vstavay strana ogromnaya
    Friday, December 8th, 2006
    9:15 pm
    Bezrwista XD
    No, dumna żem z siebie - dobry uczynek dziś zrobiłam... Oddałam krew. Wybierałam się tak i wybierałam jak sójka za morze, aż wczoraj dogadałam się z towarzyszką z klasy i poszłyśmy dziś rano. W szpitalu spotkałyśmy jeszcze kilka dziewczyn z klasy. Krótka ankieta, pogadałam sobie z miłym lekarzem, poczekałam i dawaj! Po cichu powiem, że wchodziłam do miejsca pobrania z lekką obawą. No cóż, wbijanie igły nie jest przyjemne, ale nie bolało tak, jak się spodziewałam. Praktycznie to wcale. Za to po oddaniu krwi odjechałam i to dosłownie. Cóż, to dość dziwne uczucie obudzić się na podłodze i zobaczyć nad sobą lekarza, który mówi, żebym wyjęła gumę (żadnej nie miałam). W/g relacji mojej towarzyszki i osobistego ochroniarza XD byłam blada jak ściana. Ale doszłam do siebie, pojechałyśmy do szkoły, a na stancji zaliczyłam najklasyczniejszy zgon. Muszę dojść do siebie. Każda z oddających krew dostała po 8 czekolad. Dobre... Trzy już zniknęły XD
    Następny raz mogę oddać krew za 3 miesiące - czyli 7 marca. Muszę tę datę zapamiętać.

    Kupiłam śliczny kalendarz dla mojej kochanej blondee (zamówienie). Hm, najchętniej sama go sobie bym zostawiła, ale cii... Jutro się do niej wybiorę i jej dam. Ciekawa jestem niezmiernie, czy coś jeszcze zostało z mojej puszki...

    Ogólnie: LIB. Chociażem klapnięta.

    Current Mood: sleepy
    Current Music: Lao Che - Barykada
    Wednesday, December 6th, 2006
    8:06 pm
    Prezenty...
    Bilans prezentów:
    - "Idiomy, sentencje i frazeologizmy rosyjskie" + dzwoniące papuzie kolczyki - od familiji
    - płyn do kąpieli, tusz do rzęs i czarne ażurowe stringi - od tajemniczego ktosia z klasy

    Myślałam, że zejdę, gdy otworzyłam pudełko. Czyżby żaluzyjka do mojej kobiecości (a raczej jej braku)? Być może. Ale prezent mnie zaskoczył - prędzej bym się czołgu spodziewała XD

    Mikołajki to całkiem miły dzień. Nawet, jeśli trzeba wstać o 6 rano, po paru godzinach przespanych "z głową na karabinie" z powodu hałasujących myszy. Ale nie ma to jak w domu... Zawsze można chwilę z towarzyszką na kominie pogadać, obejrzeć ukochany serial (i pogapić się na wiadomo kogo).

    BTW, zrobiłam dla ciekawości test:

    Your Hawaiian Name is:

    Haleigha Keandra


    E, nie podoba mi się... Zostaję przy Luanie... To coś więcej, niż tylko imię...

    Your Lucky Underwear is Orange

    You have an intense personality and crave extreme emotional experiences. And your lucky orange underwear will help you take it to a whole new level.
    Adventure and danger don't phase you - in fact you enjoy dicey situations. You're the first to take a risk, and the first to get the payoff.

    And while your risks sometimes result in great rewards, they also sometimes result in devastating failures.
    If you want to have intense moments without always risking all you have, put on your orange underpants. They'll help you experience life with rich emotions, no matter what you're doing.


    No proszę, kto by pomyślał... A tak w ogóle, to takie testy nieźle wciągają.
    Kończę na dziś! LIB !

    Current Mood: happy
    Current Music: hałas dookoła
    Tuesday, December 5th, 2006
    8:52 pm
    Matura
    Dziś będzie króciutko: oddali nam próbne matury! Jestem zadowolona. Wiem, że mogłabym napisać lepiej (jak na moje możliwości), ale nie będę narzekać - wszak wyniki całkiem całkiem.
    Polski podstawowy - 81 % (ku mojemu wielkiem zdumieniu, chyba nawet najlepiej z całej klasy)
    Angielski rozszerzony - 72 % (pomimo wróżb mamy, że pójdzie mi źle)
    Biologia rozszerzona - 85 % (no, nie jest źle, ale...)

    I szczerze mówiąc - zmotywowało mnie to. I wprawiło w naprawdę dobry humor. LIB!
    A w ramach motywacji do nauki zabieram się za rozdział o inżynieryi genetycznej.

    BTW, zmieniłam avatar. Uaktualniając dziennik patrzę teraz na porucznika Olgierda, tego z "Czterech pancernych...". Jak dla mnie - dowódca idealny, może nawet aż za idealny... (ale weźmy poprawkę na czasy i realia w jakich serial powstawał) Wie, kiedy odpuścić sobie, a kiedy być twardym; umie doradzić, pocieszyć. W sumie: całkiem niezły wzór do naśladowania.

    Current Mood: working
    Current Music: Lao Che - Godzina W
    Friday, December 1st, 2006
    10:30 pm
    Mam czas - aż dziw...
    Tagged by [info]czarna_pantera

    List seven songs you are into right now. No matter what the genre, whether they have words, or even if they're not any good, but they must be songs you're really enjoying now. Post these instructions in your livejournal along with your seven songs. Then tag seven other people to see what they're listening to.

    1. Lao Che - Barykada
    2. Lao Che - Godzina W
    3. Lao Che - Stare miasto
    4. Жанна Бичевская - Поручик Голицин
    5. Blues Brothers - Theme from Rawhide
    6. Akuat - Droga długa jest
    7. Ария - Я Свободен

    A dalej będzie już po polsku. Jak widać słucham dość różnej muzyki, chciaż ostatnio przeważa Biczewskaja, ewentualnie Powstanie...
    Jakoś minął ten senny listopad. W życiu się tyle nie naspałam... A i tak prawie codziennie do szkoły lecę spóźniona, lub mnie nie ma na pierwszej lekcji. Nawet klasa na mnie syczy... Tak bywa.
    Na plus - dostałam 4 i 5 z "rzeźni" z bioli. Nie było takie straszne, jak się spodziewałam. Na minus: fizyka! Toż ja nic z niej nie umiem. Zadanie na grudzień: fizyka, fizyka i jesczez raz fizyka. No i prezentację maturalną z polskiego trzeba by zrobić. To tyle.

    Obecna herbata: Rosyjska karawana (siekiera).

    Current Mood: happy
    Current Music: Żanna Biczewskaja - Poruczik Golicyn
    Tuesday, November 21st, 2006
    10:04 pm
    Początek - czasu!
    My Interests Collage! )
    Create your own! Originally Written By [info]ga_woo, Hosted and ReWritten by [info]darkman424



    Przeznaczenie tego LJ - aktualnie niesprecyzowane. Będę tu pisać, ględzić, narzekać, cieszyć się ale wtedy i tylko wtedy jeżeli będe miała na to czas. Aktualnie jego brak. Zaś twór, który widzicie na górze to mały przegląd moich zainteresowań. Znalazłam w nim małego byka, niestety, już za późno na poprawę. Mapa na samym dole, pomiędzy Hawajami a znaczkiem, to miało być Naddniestrze. Niestety nim nie jest. Może w LJournalowych zainteresowaniach nie istnieje coś takiego, jak owo państwo-widmo.

    Dzisiejsza herbata: rosyjska karawana (nareszcie dostałam!)

    Current Music: Lao Che - Przebicie do Śródmieścia
Ka 'Olelo Hawaii   About LiveJournal.com

Advertisement